oto drabl, personal joy, bo haruma/takeru :D z nieoficjalną dedykacją dla
yuaelt, bo się dziewczyna domagała ;)
inspirowane świńską grypą Takeru
rating... jakieś pg+ (z akcentem na + ;))
ilość słów 264
- Trzydzieści osiem i pół.
Haruma znieruchomiał na chwilę i uniósł brwi.
- I pół... Hmmm? O czym mówisz? - spytał przekładając telefon do drugiego ucha i podtrzymując go ramieniem starał się zawiązać buta. Spieszył się.
Po drugiej stronie zapadła cisza.
- To moja dzisiejsza temperatura - odparł Takeru. Jego głos, jak na ironię, brzmiał zimno - Czy ty w ogóle mnie słuchasz?
- Słucham, tylko... Hmm Przykro mi, oczywiście. Ale masz grypę, prawda? To chyba normalne w takich przypadkach. Wczoraj miałeś 39 i dwie, więc ci się poprawia. - Haruma zamknął drzwi i zaczął schodzić po schodach.
Takeru znowu zamilkł. Może nie myślał zbyt składnie, ale w jego obolałej głowie powstałą myśl, że chyba jednak zbyt pochopnie ocenił Harumę. Ale ostatecznie jest chory i ma prawo kaprysić.
- Tylko cię sprawdzałem - mruknął wreszcie nieco łaskawszym tonem. - Kiedy przyjdziesz mnie odwiedzić?
- A kiedy przestaniesz zarażać? - odpowiedział pytaniem Haruma i uśmiechnął się mimo woli, wyobrażając sobie minę Takeru - Przecież wiesz, że i tak by mnie nie wpuścili. Jak ci się nudzi, to poukładaj kostkę.
- Nie mam na to siły... Zabijam czas myśleniem o tobie.
Haruma roześmiał się.
- Na to nie szkoda ci energii?
- Na to nigdy nie szkoda mi energii... Ale nie mogę się skupić, cały czas ktoś się tu kręci... Zero prywatności. - Zamknął oczy i uśmiechnął się lekko wyobrażając sobie pełen zakłopotania
rumieniec na twarzy Harumy.
- To ja... ee, przyniosę ci może jakiś komiks, dobrze? Albo grę, tak grę lepiej, prawda?
- Tak - zgodził się łaskawie Takeru - Będę miał czym zająć ręce...